Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły...

Świadectwo miłości Jezusa Chrystusa

     

Nazywam się Marta. Jestem mamą dwójki cudownych dzieci.  W 2014 roku urodziłam moje drugie dziecko, córeczkę Blankę. Po czterech miesiącach od jej narodzin otrzymałam diagnozę - mutacja w genie, co wiąże się z upośledzeniem w stopniu znacznym i ciężką niepełnosprawnością.  Tamtego dnia, gdy usłyszałam te słowa były one dla mnie jak wyrok. Czułam jakby całe moje życie runęło. Wszystkie plany życiowe, wyobrażenia o idealnej rodzinie pękły w jednej chwili - jak bańka mydlana. Razem z mężem przeżyliśmy ogromny wstrząs. Zawsze byłam osobą aktywną zawodowo, pracowałam jako nauczyciel i pedagog. Jednak w tej sytuacji musiałam zrezygnować z siebie, swoich ambicji, planów i marzeń i porzuciłam pracę. Nocami prosiłam Boga, aby mi pomógł i zabrał cierpienie. I tak też się stało.

 Panie, mój Boże, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił. Panie, dobyłeś mnie z Szeolu, przywróciłeś mnie do życia spośród schodzących do grobu.                                                  Ps 30, 3-4

           Otrzymaliśmy informację, że Blanka będzie musiała być rehabilitowana do końca życia. Uruchomiliśmy różne zbiórki, aby zebrać środki finansowe na pokrycie rehabilitacji oraz 1% podatku. Zaczęłam uczestniczyć w modlitwach wstawienniczych, co przyniosło mi ogromną ulgę i poczucie pokoju. Bóg zaczął zmieniać moje życie.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Mt 11,28

          Jak małe zagubione dziecko zaczęłam pragnąć, szukać Boga - Boga Ojca. Gdy oddałam swoje życie Jezusowi odeszła depresja, odeszła bezsenność i ból. Kiedy słońce budziło nowy dzień mojego życia, Bóg budził we mnie nowy zachwyt nad moją codziennością. Każda kolejna Eucharystia w moim życiu podnosiła mnie, dodawała sił, wzrastała wiara i nadzieja. Na szczęcie Boża logika to nie nasza logika. Następne miesiące pokazały, jak można żyć inaczej, poza światowym schematem, stereotypem szczęścia. Tak naprawdę moje dotychczasowe życie to było życie, w którym szukałam pozornego spełniania. Substytuty, takie jak pieniądze, awans, kariera nigdy nie mogą równać się z miłością Jezusa Chrystusa. W codziennej modlitwie oddawałam naszemu Panu moje troski, ciężary i lęki. A On przyszedł z ogromnym pokojem, który wlał w moje serce.

A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Flp 4,7

           Bóg wysłuchał każdej prośby mojego serca. Prosząc o miłość i cierpliwość do małej, niepełnosprawnej Blanki otrzymywałam ją. Uważam, że jest to dana mi miłość nadprzyrodzona. Córka stała się dla mniej najpiękniejszym skarbem. Jej niepełnosprawność jest dla mnie jakby „niewidoczna”.  Dzięki Bogu patrzę na nią oczami Chrystusa.  Prosząc, aby Jezus zabrał obawy, które miałam w związku z jej i naszą przyszłością. Jezus przyszedł z wielkim pokojem i poczuciem bezpieczeństwa. Prosząc o finanse i środki na rehabilitację otrzymywaliśmy z wielką Bożą hojnością i obfitością. To, co po ludzku było przegrane, dla mojego Boga nie było niemożliwe. Niebawem, po moim oddaniu życia Jezusowi, córka zaczęła się uśmiechać, reagować na nasze głosy. Wcześniej nie było z nią kontaktu, a teraz Blanka jest wśród nas.  Może ktoś powie: to trochę za mało. A ja wierzę, że jesteśmy w nieustającym procesie, w którym Bóg zaczął uzdrawiać nas jako rodzinę, rodziców, małżonków. Tylko nasz Bóg potrafi nawet z najcięższej niepełnosprawności wyciągnąć tyle dobra, mądrości i miłości dla nas, dla naszej rodziny, otoczenia, środowiska, w którym żyjemy. Boży pokój, który On nam ofiaruje jest bezcenny. Szczególnie w dzisiejszych czasach tak niestabilnie niepewnych i zmiennych.

"Lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą”.  Iz 40,31

          Jezus dokonał wielkiej przemiany mego serca i myślenia, ten ogrom pracy po ludzku nie mógłby się dokonać nigdy.  A Pan stał się mocą moją i siłą w mych słabościach. Z Bogiem jest łatwiej porzucić nasze nawyki i złe przyzwyczajenia. A najcudowniejsze w tym wszystkim i zarazem tak proste było to, czego On potrzebował - bym tylko zaprosiła Go do swojego serca i uczyniła Panem mojego życia. I teraz żyjemy w wolności, tak naprawdę w jeszcze większej niż dotychczas. Będąc z Bogiem nie popełni się już pewnych błędów, mamy prawdziwe wsparcie Ducha świętego, z którym będąc w relacji, możemy uchronić się przed złymi rzeczami. Już nigdy nie będziemy sami, nie będziemy działać w pojedynkę. To poczucie komfortu bezpieczeństwa jest czymś niezastąpionym i niepojętym. Bez tego szukamy po omacku szczęścia i spełnienia w świecie. Niestety pozornego tylko zaspokojenia naszych potrzeb, które może zaspokoić jedynie Boża obecność w naszym życiu. Dopiero teraz stałam się osobą radosną, pełną chęci do życia, o jasnych celach.


"Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy". Ef 3,20-21

 

          Bóg jest mądrym zarządcą, On ma zawsze dużo lepszy plan na nasze życie. On ma plan na życie każdego z nas. Bóg każdego dnia uczy mnie miłości, zrozumienia i szacunku dla mojego męża. Miłości czystej bezwarunkowej, jaką Bóg ma względem nas. Jezus uzdrowił nasze relacje małżeńskie. Gdy przechodzimy kryzysy, Bóg wtedy wkracza ze swoją mocą i miłością. Dzięki Niemu staliśmy się dużo lepszym małżeństwem. Myślę, że nasz związek rozpadłby się bez Bożego błogosławieństwa i prowadzenia. Każdego dnia dzieją się małe cuda, tylko my często jesteśmy ślepcami, którzy tego nie widzą. 

          Chrześcijaństwo jest piękną drogą, może nie zawsze łatwą i wygodną, ale przekonałam się, że jedyną i słuszną. Dzisiaj jestem silna w Chrystusie. Wiedziałabym, że Bóg wyciągnie mnie z każdej ciemności, bo posiada wielką zdolność odwracania sytuacji tragicznych w błogosławieństwo i zwycięstwo. Często zastanawiam się, co Bóg dla nas zaplanował, bo wiem, że to coś pięknego i cennego. Pełna ufności oczekuję kolejnych lat przemian, wzrostów, prowadzenia, oglądania Bożych obietnic. Dziękuję za wsparcie, jakim obdarzył nas Jezus Chrystus dając nam Kościół i osoby duchowne.

 

Marta Pacyna-Koliszak