Proszę, zatrzymajmy się na chwilę.

Nosiłam ją martwą w sobie kilka dni. Tylko kobiety, które to przeżyły wiedzą, co dzieje się wtedy w głowie. Lęk przeplatał się z totalną bezsilnością.

 

To ja Ewa....Chcę opowiedzieć Wam historię z mojego/ naszego życia, która może choć na chwilę kogoś zatrzyma, poruszy...może...

 

8 lat temu miało przyjść na świat nasze drugie dziecko. Byliśmy tacy szczęśliwi. Po różnych badaniach okazało się jednak, że nasza Córeczka ma wadę serca. Z badania na badanie dochodziły nowe, trudne do przyjęcia informacje z ust lekarzy. Podejrzewano różne wady genetyczne. Serce pękło, ale świat zatrzymał się zupełnie, kiedy okazało się, że serce naszej Córeczki przestało bić.

Nosiłam ją martwą w sobie kilka dni. Tylko kobiety, które to przeżyły wiedzą, co dzieje się wtedy w głowie. Lęk przeplatał się z totalną bezsilnością.

Oleńka urodziła się w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie. Urodziła się w otoczeniu wspaniałych osób. Była tulona i żegnana przez swoich rodziców. To był najtrudniejszy, a jednocześnie najpiękniejszy moment w naszym życiu. Trzymaliśmy na rękach nasz Skarb i zastanawialiśmy się, jak długo mamy się żegnać, by w tych chwilach odrobić wszystkie te, które nigdy nie nadejdą?

 

Przez cały ten trudny czas nigdy nie pomyśleliśmy o aborcji, ponieważ poznaliśmy wcześniej kobiety, które podjęły taką decyzję, a ich życie stało się koszmarem. Nie potępiam ich, tylko bardzo współczuję. Każdy z nas podejmuje w życiu fatalne decyzje, których nie da się cofnąć. Aborcja, w mojej ocenie, nie jest jedynie morderstwem, ale też samobójstwem. Samobójstwem Matki.

Kobiety rodzące martwe dzieci przechodzą traumę. Zmagają się z wielkim cierpieniem, niewyobrażalnym bólem serca. Ale jest on znacznie mniejszy niż ból serca matki, która decyduje się wyrwać z własnego ciała swoje dziecko. Ten rodzaj bólu może uzdrowić już tylko BÓG!

 

Proszę, zatrzymajmy się na chwilę. Pomyślmy, o co tak naprawdę walczą kobiety na ulicach: O prawo wyboru? O prawo wyboru czego? Zamordowania własnego dziecka, bo jest chore?

Świat stanął na głowie. Dobro pomieszało nam się ze złem. Walczymy zajadle o prawa zwierząt. Płaczemy nad losem okaleczonych psów czy kotów. Ratujemy za wszelką cenę ich życie, a jednocześnie chcemy mieć wybór ewentualnego zabicia własnego, chorego dziecka: Zabiję albo nie! Bo to moje dziecko! Bo to moje ciało!

Trochę to straszne.

Proszę, zatrzymajmy się na chwilę. Zacznijmy się w siebie wsłuchiwać. Zacznijmy słuchać tych, którzy mieli okazję tego doświadczyć.

Urodziłam chore, martwe dziecko. I dziękuję Bogu, że mogliśmy poznać i pożegnać naszą OLĘ. Dziękuję Bogu, że wtedy był tak blisko. Najbliżej.

(Napisanie tego publicznie nie było prostą decyzją. Ale może ta nasza historia zmieni choć jedno serce.)

Wierzę, że Miłość wszystko zwycięży?