Czy wtedy też zasługujemy na śmierć?

W naszym przypadku choroba Agnieszki ujawniła się po porodzie. Czy miałoby to oznaczać, że skoro brakuje jej fragmentu w 6 chromosomie to zasługuje na śmierć? A ileż jest przypadków, że lekarze stwierdzają, że dziecko w łonie matki jest chore, a po porodzie okazuje się, że się mylili?

Ze smutkiem patrzymy z mężem na sytuację, która nas ostatnio otacza, z ogromnym bólem serca patrzymy jak kobiety domagają się śmierci dla dzieci, które noszą pod swoim sercem. Najbardziej jednak boli mnie, gdy widzę matki, które na co dzień zmagają się z chorobą własnego dziecka, walczą o jego dobro, zbierają środki na rehabilitację, mówią jak bardzo kochają swoje dziecko, że oddałyby za nie swoje życie, a dziś krzyczą, że są za aborcją. Zastanawiam się, co taka matka powiedziałaby swojemu dziecku, które usłyszałoby, że jego mama uważa, że takie dzieci jak one to nie mają prawa żyć.

Zastanawiam się też, gdzie są ojcowie tych dzieci, które chce się pozbawić życia. Aby poczęło się dziecko potrzebna jest i kobieta i mężczyzna, dlaczego więc mężczyźni nie poczuwają się do odpowiedzialności zarówno za kobietę jak i za to dziecko?

Życie tych dzieci, tych niepełnosprawnych, tych być może nieuleczalnie chorych, zmagających się z wieloma trudnościami życia jest piękne, jest wręcz piękniejsze od naszego. Jest proste, szczere, prawdziwe, naturalne, pozbawione kłamstwa i obłudy. Te dzieci uczą nas dorosłych prawdziwego życia, uczą nas prawdziwej miłości, radości i doceniania każdej chwili.

Tego wszystkiego nauczyła nas nasza córka - Agnieszka - ta wspaniała 13- latka, którą widzicie na zdjęciu. Urodziła się nieuleczalnie chora, choć cała ciąża i poród przebiegały prawidłowo. Po urodzeniu lekarze stwierdzili, że będzie dzieckiem leżącym, jednak się mylili. Dzięki wspaniałym ludziom, których spotkaliśmy na swojej drodze, dzięki cudownym terapeutom, rehabilitantom, którzy poświęcili swoje życie, swoje talenty, zdolności, aby pomagać tym najsłabszym. Dziś Aga chodzi, komunikuje się, jest otwarta, kocha ludzi i zaraża wszystkich uśmiechem. Dziękuję Bogu za tych wszystkich wspaniałych ludzi, za cały Ośrodek Rehabilitacyjno Edukacyjno Wychowawczy w Nidzicy, do którego uczęszcza Agnieszka. Oby więcej takich miejsc w Polsce. Czy było łatwo? Oczywiście, że nie. To był bardzo trudny czas, zarówno dla niej jak i dla całej naszej rodziny. Jednak z całą pewnością mogę stwierdzić, że dzięki Agnieszce zbliżyliśmy się do siebie i nauczyliśmy się czym jest prawdziwa miłość. Nauczyliśmy się, że miłość jest służbą, jest darem siebie dla drugiego człowieka, szczególnie tego słabszego i potrzebującego. Nauczyliśmy się, że miłość jest cicha, pokorna, nie szuka poklasku. Miłość do swojego niepełnosprawnego dziecka nie polega na upublicznianiu, wyliczaniu, chwaleniu się ileż to trzeba wykonać pracy i jakiegoż trzeba włożyć wysiłku podczas każdego dnia z tym dzieckiem. Jeśli liczymy na oklaski lub nieustannie żalimy się, że musimy znosić te wszystkie trudności to znaczy, że tak na prawdę nie robimy tego z miłością.

W naszym przypadku choroba Agnieszki ujawniła się po porodzie. Czy miałoby to oznaczać, że skoro brakuje jej fragmentu w 6 chromosomie to zasługuje na śmierć? A ileż jest przypadków, że lekarze stwierdzają, że dziecko w łonie matki jest chore, a po porodzie okazuje się, że się mylili?

Niepełnosprawność dotyczy każdego z nas, nie każdy rodzi się niepełnosprawny. Dziś możemy być zdrowi, a za chwilę możemy ulec wypadkowi, czy mieć udar i stajemy się niepełnosprawni. Czy wtedy też zasługujemy na śmierć? Nikt nie dał nam prawa, aby decydować kto ma żyć, a kto nie. Aborcja nie jest wyborem, jest zbrodnią. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zbrodni. Każde życie jest cudem, jest darem, o które mamy obowiązek walczyć.