Miałam się nie urodzić

Miałam się nie urodzić. Moja mama w wieku 39 lat przeszła operację ginekologiczną. I jakie było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że jest w ciąży. Lekarz wprost powiedział, że bez szyjki macicy, prędzej kaktus mu urośnie niż ona urodzi.

A mama mówi to patrz! (Była pielęgniarką więc dobrze zdawała sobie sprawę z zagrożenia) pracowała do 8 miesiąca... Podczas porodu, kiedy lekarz nie wiedział co się dzieje, czemu nie mogę się urodzić okazało się, że miałam dwa pęcherze, dzięki temu trzeba było je przeciąć żebym się urodziła tak były silne... Urodziłam się i dziś mam synka z wrodzoną łamliwością kości, wadą niewykrywalną w ciąży... Ale jeśli bym wiedziała... Przecież też bym się zdecydowała na urodzenie!!! Dajemy sobie radę, drugi synek też mógł być chory, ale po prostu oddaliśmy Go Maryi. Jest zdrowy. Nasze życie nie jest łatwe... Ale kogo dziś jest? Proszę mi pokazać tych, którzy wraz ze zdrowymi dziećmi nie mają innych problemów? Każdy z nas zmaga się w swoim życiu z czymś... Warto jest zmagać się z Bogiem po swojej stronie w zaufaniu i radości!!! Nikt nie ma lekko!!! Ale jeśli mogę dać miłość choć jednemu życiu i choć jedno życie uratować? To warto!!! Warto być mamą, którą kiedyś uratowała własna Mama, bym ja dziś mogła uratować swojego Synka!!! 
Pozdrawiam Was Kaśka