Dokonałam aborcji – Świadectwo Asi

Potem, po tych może trzech tygodniach zaczęłam płakać. Płakałam bezustannie. Płakałam dniami i nocami. Zaczęłam tęsknić za moim dzieckiem. Zastanawiać się jakby wyglądało, kim by chciało być w przyszłości,...

Nie wiem czy dziecko byłoby zdrowe czy niepełnosprawne. Gdy dokona się aborcji, nie ma to znaczenia, bo to tak samo niszczy, zabija kobietę. Może stanowi dla kobiety, jakiś element usprawiedliwienia, ale nie koi bólu i cierpienia. Jest jego początkiem.

Po dokonaniu aborcji miało być po sprawie, lepiej, lżej. Nie było. Tak naprawdę dopiero zaczęło się piekło. Przez pierwsze chyba trzy tygodnie nie umiałam nawet płakać. Czułam się jakbym była poza sobą. Przestałam w środku siebie żyć, oddychać, czuć. Stałam się rozchwiana emocjonalnie, ciągle czułam lęk, gniew, izolowałam się od ludzi. Katowałam samą siebie w myślach, za to co zrobiłam, czułam się samotna i nic nie warta. Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze, nie mogłam patrzeć na małe dzieci, na matki spacerujące z wózkami. Nie mogłam słuchać opowiadań innych kobiet o ich dzieciach. W głowie miałam tylko jedną myśl, że powinnam umrzeć. Miałam myśli samobójcze. Z czasem pojawiły się dręczące sny, w których widziałam dzieci płonące w ogniu, dzieci które nie miały rączek, nóżek. Ciągle słyszałam brzdęk rzucanych do zlewu narzędzi, którymi lekarz dokonał aborcji. Ciągle w uszach słyszałam moje pytanie: „Czy długo jeszcze? już nie mogę – i odpowiedź lekarza – Jeszcze chwila”. Czułam się jakbym była przytwierdzona do fotela ginekologicznego, nie mogłam nic zrobić, nie mogłam się ruszyć. Każdego dnia, nieustannie to czułam i słyszałam.

Potem, po tych może trzech tygodniach zaczęłam płakać. Płakałam bezustannie. Płakałam dniami i nocami. Zaczęłam tęsknić za moim dzieckiem. Zastanawiać się jakby wyglądało, kim by chciało być w przyszłości, czy byłoby podobne do mnie. Co jakiś czas liczyłam ile moje dziecko miałoby miesięcy i co by już potrafiło. W miesiącu, w którym mogłoby się urodzić zanosiłam kwiaty na opuszczony grób dziecka na cmentarzu. Minęło już 15 lat i tak robię do dziś. Tyle dziś lat miałaby moja córeczka. Skąd wiem, że to córka? Prosiłam Boga, aby powiedział i w czasie modlitwy usłyszałam, że mam córeczkę.

Kiedy nie miałam już siły żyć z brzemieniem dokonanej aborcji rzuciłam się na kolana i błagałam Boga o pomoc. I przyszedł do mnie ze swoim przeogromnym miłosierdziem. Przysłał do mojego życia osoby świeckie i kapłana, którzy pomogli mi się podnieść i doświadczyć Bożego Miłosierdzia.

Bardzo tęsknię za moją córeczką. Ufam, że jak będę umierała Ona po mnie przyjdzie. Bardzo ją kocham i tak bardzo przepraszam, że nie pozwoliłam jej żyć. Wierzę, że mi wybaczyła.

Dziś mamy trudny czas, wiele kobiet krzyczy, chce wolności w wyborze, krzyczy, że poczęte dziecko to nie człowiek. Myślę, że ten krzyk to dla kobiet mechanizm obronny przed żalem, cierpieniem, który się rodzi w środku, gdy się pomyśli co się zrobiło. Dlatego trzeba to zakrzyczeć pozorem wolności czy tzw. wyboru. Bo prawda, uświadomienie sobie tego czynu rodzi przeogromny, przeszywający ból. Jakby był człowiek w środku rozrywany na kawałki. Pewnie jest to namiastka bólu, które czuje dziecko podczas aborcji. Gdy odda się ten stan Bogu, ten ból słabnie, bo nie jest się już samemu, nie niesie się tego samemu.

Tym krzykiem kobiety bronią się, by zakrzyczeć poczucie winy, i zacząć wierzyć, że mają rację. Ja też robiłam wiele różnych rzeczy by zagłuszyć to powracające, przytłaczające poczucie winy. Wystarczyłaby chwila ciszy, chwila powrotu do własnego dziecka, które się poczęło i… serce zaczęłoby bić, tak inaczej, tak bez gniewu, a z miłością, do tej małej, bezbronnej córeczki czy synka, które jest człowiekiem od zawsze.

Wiem jaki potrafi być człowiek. I gdyby nadal pozwolono na aborcję dzieci z podejrzeniem niepełnosprawności, to jeszcze chwila, a człowiek domagałby się wolności wyboru eutanazji dla tych dzieci. Niech nikt już nie krzyczy o prawo do wolności, do wyboru czy zabić, czy pozwolić żyć. Rozmawiajmy jak ludzie by ci, którzy nami rządzą stworzyli system pomocy dla tych rodzin, dla samotnych kobiet, tam gdzie przychodzi na świat niepełnosprawne dziecko, bądź występują inne dramatyczne konsekwencje zaburzonej, a może i niechcianej ciąży.

Jestem za życiem, bo wiem, co z życiem może zrobić zabicie drugiego człowieka. Poczęte dziecko jest człowiekiem.